Trzewik młodzieżowy

Posted: September 22nd, 2011 in @
Tags:

Noszę je od podstawówki i często mnie o nie pytają. Nie wiem dlaczego. Co jest dziwnego w noszeniu buta, który w 2010 wygrał most popular men’s footwear in latest fashion award? Dostaję przez nie wiele pytań o podtekście subkulturowym, psychologicznym, religijnym – generalnie o bzdety, które mnie nie dotyczą, e.g.: jak nazywa się koleś z tridejsgrejs? (przy okazji: what the fuck is tridejsgrejs?), co kupić nowemu chłopakowi mamy na święta?, dlaczego Manson ma białe oczy?, albo jak działa internet?. Ludzie oceniają po pozorach i przez pryzmat stereotypów. Ale na jedno powtarzane w kółko pytanie odpowiedzieć mogę wyczerpująco. Chcesz wiedzieć co mam na nogach?

Czym są glany?

W 1945 młody lekarz niemieckiej armii skręcił kostkę podczas jazdy na nartach. Niedługo po ściągnięciu gipsu okazało się, że jego wojskowe buty nie amortyzują uderzenia o podłoże w sposób pozwalający na normalne funkcjonowanie, nawet wyłożone warstwą miękkich tkanin. Dlatego po wojnie, gdy Niemcy okradali swoje własne miasta, dr Klaus Märtens udał się do najbliższego szewca i ukradł tyle skóry, ile zdołał unieść – uszył z niej wzorowane na wojskowych buty z wysoką cholewą i wielowarstwową, grubą wkładką zawierającą wypełnione powietrzem kieszenie. Niecałe dwa lata później Märtens spotkał kolegę ze studiów, dr Herberta Funcka, który zafascynowany pomysłem zaproponował, by kieszenie z powietrzem zaszyć pomiędzy kolejnymi warstwami wykonanej z gumy podeszwy. Całkiem przypadkiem tego materiału było pod dostatkiem na porzuconych lotniskach Luftwaffe.

Niestety pierwsze kilka lat but nie sprzedawał się dobrze i trafiał jedynie do weteranów wojennych z kontuzjami stawów, oraz (ponad 80% sprzedaży) gospodyń domowych (dla których wtedy liczyły się nie Cinderella Slippers, tylko wytrzymałość i wygoda). Dopiero na początku lat 60-tych Märtens i Funck podpisali umowę na wyłączność produkcji z dobrze znaną firmą Griggsów (R.Griggs Group Ltd). Pierwszy seryjny but wyszedł 1 kwietnia 1960 r. (stąd nazwa “fourteensixty” – 1460 – dla 8-dziurkowego modelu z żółtym szyciem). Od tej pory buty pod marką Dr.Martens AirWair rozpowszechniły się wśród pracowników fizycznych (stąd steel-toe, czyli wzmacniane stalą palce), służb porządkowych, nawet harcerstwa. But dobry w pracy i bójkach z rockersami został błyskawicznie zaadaptowany przez subkulturę modów (z których wielu pracowało na budowie), a na początku lat 70-tych przez odłączającą się od modów grupę nieskażonych jeszcze rasizmem skinheadów. W ciągu dziesięciu kolejnych lat buty Märtensa nosili przedstawiciele subkultury punku, grunge, glamu, ska, psychobillu, grebo, gothów, nu-metalu, straight-edge, popu i britpopu, a nawet rockersi.

Pod koniec lat 80-tych sprzedaż lokalna wynosiła 22 miliony funtów szterlingów, a zysk z eksportu prawie 2 miliony – bez wydania ani pensa na reklamę. Dopiero w 1990 r. rozpoczęła się kampania promująca blisko 500 nowych modeli z podeszwą AirWair (w tym kilka w całości wykonanych ze sztucznej skóry), co przeniosło 75% sprzedaży na eksport. Pod koniec lat 90-tych buty Dr.Martens nosił Dalai Lama i papież. Mniej więcej wtedy Dr.Martens przestał być marką buntu i młodej sztuki. Ciężko się buntować za trzykrotnie wyższą cenę. Na rynek zaczęły napływać wzorowane na butach Märtensa modele innych firm, a do łask wróciły budowlane rumunki, buty z demobilu i opinacze. Wtedy wykreowała się wspólna nazwa dla polerowanego wojskowym zwyczajem na glanc obuwia – glance, a z czasem glany. W 2001 ukończono budowę stadionu Airwair Stand w znacznej części sponsorowanego przez R.Griggs Group Ltd. W 2003 z powodów politycznych produkcję AirWair z UK przeniesiono do Chin i Tajlandii. W 2007 powrócono do produkcji oryginalnego obuwia Dr.Martens, ale marka już nigdy nie odzyskała większości rynku. W kwietniu 2010 na Fashion Show w Nowym Yorku model Doc Martens (14-dziurkowy czarny but z naturalnej skóry) wygrał dwie nagrody – jedną za męskie obuwie roku i drugą, za najlepsze obuwie alternatywne dekady.

Marka

Jeżeli myślisz o zakupie pierwszych w życiu glanów, tych z serii zobaczę jak to jest, bo mi się podobają, nie liczy się marka tylko wygląd i wygoda. Jeżeli but się podoba i jest wygodny, do satysfakcji potrzeba już tylko trwałości, żeby podobał się jak najdłużej, żeby skóra nad palcami nie popękała od zginania i żeby podeszwa nie odpadła po pierwszym deszczu – do tego musi być szyty grubą dratwą (klejone odpadają) i - jeżeli możesz z tym żyć – z prawdziwej skóry (a jeżeli nie możesz, to ze sztucznej skóry o wysokiej wytrzymałości na uszkodzenia motoryczne, jak zginanie i załamywanie).

Bunt

Wysoka podeszwa i mocno zadarte w górę palce. Glan musi być na tyle masywny, żeby można go było nazwać buciorem – ludzie po to właśnie je noszą, żeby zrobić szum, wyrwać się ze społecznego kanonu, wywalić szefowi na biurko dwa wielkie kloce i prychnąć w twarz zarzucając grzywką – a nawet, jeżeli tego nie robią, to po to, by mieć świadomość, że w każdej chwili mogą. Ciężko się buntować w różowych klapkach.

Wygląd

Jeżeli to glany dla dziewczyny, warto kupić czarne z przecieraniem w jej ulubionym kolorze (np. czarno-czerwone) i od razu dokupić pasujące sznurówki (niekoniecznie czarne). Dla faceta czerń jest generalną zasadą. Męskim fanom kolorowych glanów żyjącym poza UK szczerze radzę pogadać z wewnętrznym dzieckiem, spisać zaprzeciw, następnie zastanowić się czy wytykanie palcami i głupie uwagi otoczenia nie zepsują przyjemności z chodzenia w wymarzonym różu. Oprócz sznurówek kupujemy pastę (do czarnych – czarną, do przecieranych – transparentną), zapalniczkę (pastę trzeba na chwilę podpalić przed nałożeniem), szczotkę (do nakładania roztopionej pasty), dowolną szmatę w lumpeksie (tym polerujemy but gdy pasta wyschnie), plastry i maść na odciski w aptece (tym się leczymy przez pierwsze dwa tygodnie, bo to buty dla twardzieli).

Wygoda

Najistotniejszy element. Wysokie buty o sztywnej podeszwie będą na początku ocierać, dlatego oklejanie krawędzi stopy plastrem zanim pojawi się odcisk, to podstawa. Potem (naturalna) skóra załamuje się na stawach właściciela i - przynajmniej na długi spacer po nierównym terenie – lepsze są tylko specjalistyczne buty trekkingowe. Parę rzeczy przy zakupie można jednak spieprzyć… Na co należy zwrócić uwagę? Najistotniejszy jest brak poprzecznego szwu nad piętą. Szwy na pięcie powinny być tylko dwa i pionowe, tak by skóra tylnej części cholewki tworzyła płaski pas od podeszwy do samej góry. Jakikolwiek szew w tym miejscu (szczególnie poprzeczny) nie pozwoli “rozchodzić” buta i boleśnie skanceruje tył nogi w zgięciu kostki, a przy regularnym noszeniu może doprowadzić do powstawania entezopatii (ouch!). Jeżeli kupujemy buty ze stalowym wzmocnieniem, drugim ważnym aspektem jest kształt noska: nie może być za niski, ani za wąski (bo skrzywi palce, albo paznokcie zaczną wrastać) – stal się nie rozchodzi! Tutaj palce muszą od początku mieć swobodę poruszania się we wszystkich kierunkach. Trzeba pamiętać, że pierwowzór glanów to produkt ortopedyczny, wygodny, amortyzujący uderzenia o podłoże i stabilizujący staw skokowy. Dzisiejsze modele niekoniecznie trzymają się tych wytycznych i wprowadzają designerskie innowacje, ale wszystkie starają się być wygodne. Niewygodny but, to źle dobrany but! Dobieramy właściwy rozmiar i kupujemy wygodną wkładkę (nie, filc za 5.00 PLN nie jest dobry, bo tani).

Gwarancja

W sklepie trzeba zapytać na co gwarancję daje producent, na co rękojmię daje sklep, czy można wymienić na inny rozmiar lub nawet model (zwłaszcza, jeśli to prezent) – i do ilu dni. Koniecznie trzeba zachować paragon i pudełko (na wypadek, gdyby po miesiącu pękła “skóra”, odpadła podeszwa, albo prezent okazał się nieudany). Jeżeli but jest uszkodzony mechanicznie, nie próbujemy nawet targować się przy kasie – wychodzimy bez buta. Obuwie noszące znamiona użytkowania niezgodnego z przeznaczeniem nie podlega gwarancji.

Wiele gadania o nic

Po co mówię o rzeczach tak nieistotnych? – to jedno z nowych pytań. Bo wiedza zanika. Bo dzisiaj nikt do końca nie wie, dlaczego kobiety zapinają guziki na prawo, a mężczyźni na lewo. Bo dziadek opowiadał inaczej. Bo etymologia słowa glan na Wikipedii to wyssana z palca bzdura pisana ręką przesyconego ism-ami nastolatka. Bo style to nie subculture. Bo pytanie. Bo potrafię. Bo kot.

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Connecting to %s