Ah, Nocy próżna! Cóż Tobie dziwić się, że nie chcesz oddać w Snu ramiona Jej oddechem rozpalonych ust i oczu? Cóż dziwić się, że nie pozwalasz zamknąć powiek, zabić blasku odbitego w oceanach źrenic szeptu wczorajszej miłości? Ty jedna wiesz jak wielce niespełnione bywają figle z przekornym Snem, jak tańczyć potrafi na granicy widoczności i znikać, gdy tylko kontur jego duszy pochwycić spróbuje tafla spojrzenia. Tobie dane jest głaskać Jej włosy i czułym dotykiem najlżejszych warstw powietrza z wyżu na niziny przesuwać krótki kosmyk w poprzek maleńkiego noska. Kochać bezwarunkowo. Zachłannie. Ukryć przed Światem, Snem i Księżycem – nigdy nie zwrócić, nigdy nie opuścić. Poczuć choć raz… i umrzeć o poranku.
0
Advertisement