Widziałem ją na ulicy wychodząc z biura. Przez chwilę plątała mi się w głowie zagubiona myśl – “Biegnij! To ona! Zatrzymasz ją!” – ale nie, to byłoby niezdrowe. W świecie zdrowych ludzi, zimnych i wyrachowanych, romantyczne nadzieje są cliché. Dlatego nie mam nadziei i zamykam oczy, kiedy widzę ją w sklepie, w tramwaju, na środku rynku i dwa miejsca przede mną w ciasnym busie – tym razem naprawdę. Słuchawki w uszach zamieniają beznadziejną sytuację w koncert.
“Patrz. To chłopak, czy dziewczyna?” – dziwne, jak czasem ludzie myślą, że ich nie słychać. Wiem co mówią, chociaż w głowie huczą mi dziesiątki decybeli. Bez tajnych technik ninjutsu i szkolenia marines, od tak – z potrzeby chwili – potrafię czytać z ruchu ust: “jak ona się ubiera?, co zrobiła z włosami!?, czy to jest kolczyk?, ona się nie maluje!”. Piękna dziewczyna o czarnych włosach i oczach z czekolady udaje, że nie słyszy.
Raz nawet siedziała obok. Rozmawiała ze swoją rudą siostrą o rzeczach, które w żadnych znanych mi wymiarach nie mają najmniejszego znaczenia. “Idź do niej! Zagadaj, zaproś do Maca” – tak mówi Oluszka. Łatwo komentować cudze życie z romantycznej klatki.
Jeśli zaśpię, jutro jej nie zobaczę. Dlaczego więc nie mogę zasnąć? Może gdy się już domyśli, kto podrzuca jej lizaki do kaptura…
0
Advertisement